Strona główna
Lifestyle
Tutaj jesteś
Czy orientacja seksualna może ulec zmianie w ciągu życia?

Czy orientacja seksualna może ulec zmianie w ciągu życia?

Zastanawiasz się, czy Twoja orientacja seksualna może się zmienić w trakcie życia i co to w ogóle znaczy. Masz własne doświadczenia, może wątpliwości albo poczucie, że nie pasujesz do prostych etykiet „hetero” czy „homo”. Z tego tekstu dowiesz się, jak nauka patrzy na zmienność orientacji, skąd biorą się te różnice i jak to przełożyć na własne życie.

Czym jest orientacja seksualna?

Słowo „orientacja seksualna” brzmi pozornie jasno, a jednak wielu badaczy od lat zwraca uwagę, że nie jest to pojęcie ani jednoznaczne, ani łatwe do uchwycenia. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne definiuje ją jako trwały wzorzec pociągu emocjonalnego, romantycznego i seksualnego wobec mężczyzn, kobiet lub obu płci. Do tego dochodzi jeszcze poczucie przynależności do określonej wspólnoty oraz przyjmowana etykieta, na przykład „gej”, „lesbijka” czy „biseksualna osoba”.

W praktyce oznacza to, że na orientację składają się co najmniej cztery elementy. Po pierwsze: pociąg seksualny, czyli to, kto wzbudza w Tobie podniecenie. Po drugie: emocje i romantyczne zauroczenia. Po trzecie: realne zachowania seksualne, a więc z kim faktycznie uprawiasz seks albo o kim fantazjujesz. Po czwarte: tożsamość seksualna, czyli etykieta, z którą się utożsamiasz i którą ewentualnie komunikujesz innym. Każdy z tych poziomów może rozwijać się w nieco innym tempie, co często prowadzi do wewnętrznej dezorientacji.

Pociąg seksualny a zachowania

Pociąg seksualny – nazywany też inklinacją – to spontaniczne, niezależne od woli uczucie podniecenia wobec osób tej samej lub przeciwnej płci. Możesz doświadczać silnego pociągu do tej samej płci, a jednocześnie nigdy nie zrealizować go w rzeczywistych kontaktach. Możesz też uprawiać seks z osobami różnej płci z powodów innych niż głębokie pragnienie, na przykład z ciekawości, z potrzeby akceptacji czy presji otoczenia.

Zachowania seksualne są w większym stopniu związane z decyzją, kontekstem społecznym i możliwościami. Wiele osób przez lata żyje w związkach heteroseksualnych, mimo że ich wewnętrzny pociąg seksualny i emocjonalny jest bardziej złożony. And dzieje się tak zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, choć badania – jak te prowadzone przez Christine Kaestle – sugerują wyraźne różnice między płciami.

Tożsamość i etykiety

Tożsamość seksualna to coś innego niż sam pociąg. To dobrowolnie przyjmowana etykieta, która ma znaczenie społeczne oraz psychologiczne. Ktoś może odczuwać pociąg do tej samej płci, ale nie nazywać siebie gejem czy lesbijką, bo nie uważa tego elementu za najważniejszy składnik własnego „ja”. Zdarzają się też osoby, które przyjmują określoną etykietę bardziej z powodów ideowych niż z powodu dominującego pociągu seksualnego, jak w opisywanym przez badaczy zjawisku „lesbianizmu politycznego”.

Dla wielu heteroseksualnych osób etykieta orientacji w ogóle nie odgrywa większej roli. Nie definiują siebie przez pryzmat tego, do kogo czują pociąg. Z kolei dla części osób nieheteroseksualnych przyjęcie nazwy „gej”, „lesbijka” czy „biseksualna osoba” staje się ważnym, czasem wręcz wyzwalającym aktem. Inni decydują się zachować tę część siebie w pełnej prywatności i nie składają żadnych publicznych deklaracji.

Czy orientacja seksualna jest wrodzona i niezmienna?

Przez lata w debacie publicznej utrwaliło się hasło, że orientacja seksualna jest wrodzona i stała. Miało to często wymiar polityczny oraz prawny – było używane, żeby chronić osoby nieheteroseksualne przed dyskryminacją. Lisa Diamond, badaczka z University of Utah, od wielu lat zajmująca się płynnością seksualną, pokazuje jednak, że rzeczywistość bywa znacznie bardziej złożona.

W swoich opracowaniach Diamond zwraca uwagę, że zarówno pociąg seksualny, emocje, jak i sama tożsamość potrafią się zmieniać w ciągu życia. Co ciekawe, nie wynika to z „modnego kaprysu”, ale z procesów rozwojowych, doświadczeń relacyjnych i tego, jak człowiek lepiej poznaje siebie. Badaczka wręcz zachęca, aby z ostrożnością podchodzić do tezy o całkowitej niezmienności, bo nie każdy mieści się w tym schemacie.

Co mówią badania naukowe?

Badania cytowane przez American Psychological Association pokazują, że nie ma jednego czynnika odpowiedzialnego za orientację. W grę wchodzą różne grupy wpływów: genetyczne, hormonalne, rozwojowe, społeczne i kulturowe. Żaden pojedynczy mechanizm nie wyjaśnia w pełni, dlaczego dana osoba pociąg odczuwa w taki, a nie inny sposób. W praktyce naukowcy mówią więc o złożonej interakcji natury i wychowania.

To z kolei oznacza, że orientacja seksualna nie jest prostym „włącznikiem” zapisanym raz na zawsze. Nie sposób jej też łatwo zmierzyć jedną ankietą. Różne badania – od prac RL Sella po nowsze opracowania – pokazują, że same narzędzia pomiaru orientacji są pełne luk i uproszczeń. Dlatego tak trudno o jedno, powszechnie przyjęte znaczenie tego pojęcia, zwłaszcza gdy dodamy wymiar prawny i kulturowy.

Płynność seksualna kobiet i mężczyzn

Praca Christine Kaestle nad młodymi ludźmi w wieku 16–32 lata pokazała, że tradycyjne kategorie „hetero”, „homo” i „bi” nie oddają w pełni rzeczywistości. W odpowiedziach badanych pojawiały się określenia typu „głównie hetero, ale z wyjątkami” czy „rozwijający się bi”. Wiele osób nie potrafiło jasno się nazwać albo ich deklaracje zmieniały się z czasem. Szczególnie widoczne było to u kobiet, które nierzadko dopiero po trzydziestce dochodziły do innych wniosków o swoich pragnieniach.

U mężczyzn większa była konsekwencja w trzymaniu się raz wybranej etykiety, chociaż i tu pojawiała się grupa „rozwijających się gejów”. Kaestle zauważyła, że wśród osób, które w okresie dojrzewania podejmowały pierwsze kontakty seksualne, początkowo były to zwykle relacje z płcią przeciwną. Z biegiem lat, często dopiero po dwudziestym roku życia, część z nich zaczynała deklarować zainteresowanie obydwiema płciami, a dopiero później – wyłącznie tą samą.

Orientacja seksualna u części osób przypomina proces rozwojowy bardziej niż nieruchomą etykietę – zmieniają się pociągi, zachowania i nazwy, którymi ktoś siebie opisuje.

Jak orientacja zmienia się w trakcie życia?

Czy orientacja może się po prostu „przestawić”? W świetle aktualnej wiedzy rzadko wygląda to jak nagły skok. Częściej przypomina wolne przesunięcie akcentów – z czasem inaczej czujesz, inaczej wybierasz partnerów, inaczej się opisujesz. Nie znaczy to też, że każdy musi doświadczać dużej zmienności. Dla części osób wzorzec pociągu i relacji jest stabilny przez wiele dekad.

Płynność częściej opisywana jest u kobiet, ale mężczyźni także opowiadają o zmianach swoich pragnień i fantazji. Zdarza się, że ktoś przez lata żyje jako „hetero”, bo tak podpowiada otoczenie, a dopiero później – w spokojniejszym, bezpieczniejszym okresie życia – dopuszcza do siebie inne uczucia. Zdarza się też odwrotnie: młodzieńcza otwartość na obie płcie z czasem wygasa na rzecz wyraźnego, jednostronnego pociągu.

Między kategoriami „hetero”, „bi” i „homo”

Klasyczna oś heteroseksualność–homoseksualność bywa zbyt prosta. Coraz częściej mówi się o spektrum seksualności, na którym możliwe są stany pośrednie, przejściowe, a nawet takie, które nie mieszczą się w znanych etykietach. Terminy „głównie hetero” czy „minimalnie seksualny” lepiej oddają doświadczenie części osób niż sztywne kategorie z ankiet.

Przykład z badań Kaestle pokazuje, że wiele osób potrzebuje więcej niż trzech szufladek. Ktoś może być przez większość życia zainteresowany płcią przeciwną, ale mieć pojedyncze, bardzo ważne doświadczenia czy relacje z osobą tej samej płci. Ktoś inny może czuć się „rozwijającym się gejem”, gdy dopiero bada swoje pragnienia i jeszcze nie ma odwagi, by otwarcie o nich mówić.

A co z aseksualnością i „minimalną seksualnością”?

W badaniach i opisach coraz częściej pojawiają się także osoby minimalnie seksualne, czyli takie, których pociąg seksualny jest słaby, nieregularny lub niemal nieobecny. To nie to samo co brak potrzeby bliskości czy romantycznych uczuć. Tacy ludzie często tworzą głębokie relacje, ale nie traktują seksu jako centralnej części związku.

Niektórzy identyfikują się jako aseksualne osoby i budują wokół tego swoją tożsamość. Inni po prostu stwierdzają, że „tak mają” i nie widzą potrzeby wchodzenia w dyskusje o etykietach. Dla nich najważniejsze jest, aby znaleźć sposób życia zgodny z własnym tempem i poziomem pożądania, bez presji dopasowania się do normy większości.

Jak prawo i kultura rozumieją orientację seksualną?

Choć nauka wciąż dyskutuje nad definicją, prawo od dawna posługuje się terminem orientacji seksualnej. W polskich przepisach po raz pierwszy pojawił się on w rozporządzeniu Rady Ministrów z 25 czerwca 2002 roku, dotyczącym urzędu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Wskazywano tam między innymi zadanie przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, choć samego pojęcia nie zdefiniowano.

W praktyce przepis „zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną” często oznacza ochronę osób, które publicznie ujawniają swoją tożsamość jako geje, lesbijki czy osoby biseksualne, albo które pozostają w widocznych relacjach z partnerami tej samej płci. Trudniej mówić o dyskryminacji kogoś, kto pociąg do tej samej płci przeżywa całkowicie prywatnie i nie komunikuje go otoczeniu.

Orientacja jako pojęcie polityczne

Filozof Ryszard Legutko zwraca uwagę, że samo słowo „orientacja” pochodzi z języka polityki, gdzie mówimy o orientacji liberalnej, konserwatywnej czy socjaldemokratycznej. Każda z nich ma mieć równe prawo do istnienia w debacie publicznej. W jego ocenie przeniesienie tego pojęcia na sferę seksualności pociąga za sobą założenie pełnej równości różnych form życia seksualnego na poziomie prawa i instytucji, w tym małżeństwa czy adopcji dzieci.

Innymi słowy, używając sformułowania „orientacja seksualna”, zgadzamy się na logikę, w której heteroseksualność i homoseksualność są w sferze prawnej traktowane jako równorzędne orientacje. Dla jednych jest to naturalna konsekwencja zasady równości, dla innych – źródło sporów i obaw o zmianę dotychczasowego ładu społecznego. Ten wymiar debaty nie dotyczy już jednak tego, co ktoś faktycznie czuje, lecz sposobu regulowania tych uczuć w systemie prawnym.

Kontrowersje wokół rozszerzania pojęcia orientacji

Polityczny wymiar widać także w dyskusjach wokół DSM, czyli amerykańskiego podręcznika diagnostycznego zaburzeń psychicznych. Po usunięciu homoseksualności z listy zaburzeń w latach 70. XX wieku część aktywistów, takich jak Charles Silverstein, zaczęła stawiać pytanie: jeśli nie ma dowodu, że homoseksualna orientacja jest z natury „nienormalna”, to na jakiej podstawie patologizuje się inne formy seksualności, na przykład fetyszyzm czy sadyzm, o ile nie wiążą się z krzywdą innych osób.

Dyskusje zaostrzyły się przy pracach nad DSM-5 w 2013 roku, kiedy w jednym z wczesnych opisów pedofilii pojawiło się sformułowanie „pedofilna orientacja seksualna”. Po protestach i nagłośnieniu sprawy przez media autorzy wycofali ten fragment, tłumacząc go „pomyłką edytorską”. Ten epizod pokazał jednak, że granice używania pojęcia „orientacji” bywają płynne i stanowią pole ostrego sporu etycznego oraz politycznego.

Spór o pojęcie orientacji seksualnej to nie tylko kwestia języka. Łączy w sobie biologię, psychologię, prawo i światopogląd, dlatego emocje są tu tak duże.

Jak żyć ze zmieniającą się orientacją?

Teoria i badania to jedno, a codzienne doświadczenie – coś zupełnie innego. Zmienność pociągu seksualnego i tożsamości może budzić ulgę („nie jestem jedyny, tak bywa”), ale też lęk. Szczególnie mocno przeżywają to osoby, które żyją w związku, mają uporządkowany obraz własnego życia i nagle czują, że wewnętrznie dzieje się coś, czego nie rozumieją. Pojawia się wstyd, obawa przed odrzuceniem i pytanie, czy w ogóle wolno im mówić o tym partnerowi.

Napięcie rośnie, gdy dochodzą inne elementy tożsamości – jak w przypadku osoby transwestytycznej, która przez lata ukrywa przed bliskimi swoją potrzebę przebierania się i doświadczania siebie w kobiecym wizerunku. Taka tajemnica staje się ciężarem. Z jednej strony przynosi ulgę, bo charakteryzacja wycisza, daje poczucie spełnienia i ukojenia. Z drugiej pojawia się lęk, że partnerka odkryje schowane ubrania czy kosmetyki, a całe zaufanie runie.

Kiedy ujawniać swoje doświadczenia?

Nie ma jednej dobrej odpowiedzi, kiedy mówić o swojej płynności seksualnej, potrzebach czy tożsamości. Każda relacja ma własną dynamikę i własny poziom bezpieczeństwa emocjonalnego. Zwykle warto wziąć pod uwagę kilka elementów: na ile partner czy partnerka są faktycznie tolerancyjni, jak reagują na inne tematy tabu, ile w związku jest wzajemnego szacunku, a ile używania spraw intymnych jako „amunicji” w konflikcie.

Zanim zdecydujesz się na rozmowę, pomocne bywa uporządkowanie własnych myśli. Nie chodzi o to, by mieć gotową etykietę, ale by rozumieć, co to dla Ciebie znaczy. Można spisać sobie na kartce, co chcesz powiedzieć, jakie pytania przewidujesz, czego się najbardziej boisz. Dobrze też zastanowić się, jakiej reakcji tak naprawdę oczekujesz – czy chodzi Ci o pełną akceptację, możliwość dzielenia się częścią życia, czy po prostu o to, by nie żyć w ciągłym strachu przed „nakryciem”.

  • Twoje bezpieczeństwo emocjonalne podczas rozmowy,
  • dotychczasowe reakcje partnera na szczere wyznania,
  • czas i miejsce, w którym obie strony mogą spokojnie porozmawiać,
  • gotowość, że druga osoba może potrzebować czasu na oswojenie tematu.

Wsparcie psychologiczne i samopoczucie

Osoby, które zmagają się z płynnością seksualną lub transwestytyzmem, często latami funkcjonują w poczuciu, że „coś jest ze mną nie tak”. Wstyd, lęk przed oceną, brak kogoś, komu można się zwierzyć – to wszystko potrafi doprowadzić do silnego napięcia, izolacji i pogorszenia nastroju. W takich sytuacjach kontakt z psychologiem lub seksuologiem, który ma doświadczenie w pracy z różnorodnością seksualną, bywa realnym wsparciem.

Taka rozmowa nie ma na celu „naprawiania” orientacji czy „likwidowania” potrzeby przebierania się. Chodzi raczej o to, by lepiej rozumieć własne emocje, nauczyć się je nazywać i znaleźć sposób na życie w zgodzie ze sobą przy jednoczesnym dbaniu o relacje. Bezpieczna przestrzeń gabinetu daje możliwość wypowiedzenia na głos tego, czego nie odważasz się powiedzieć nikomu innemu.

  1. Ocena, czy Twoje zachowania są dla kogoś krzywdzące, czy mieszczą się w strefie prywatnych preferencji,
  2. zrozumienie, co w Twojej historii rozwoju seksualnego było dla Ciebie najbardziej bolesne,
  3. przyjrzenie się lękom związanym z ujawnieniem się w związku,
  4. opracowanie sposobu komunikacji z partnerem lub partnerką, jeśli zdecydujesz się na szczerość.

Jak mówić o orientacji seksualnej językiem bardziej adekwatnym?

Coraz więcej specjalistów, jak chociażby John Bancroft, wskazuje, że samo pojęcie „orientacji seksualnej” bywa nieprecyzyjne. Proponują powrót do rozróżnienia między pociągiem, zachowaniami i tożsamością, a w miejsce spornego terminu używanie określenia „tożsamość seksualna”. Taki język lepiej oddaje fakt, że poszczególne elementy mogą rozwijać się w różnym tempie i nie zawsze iść w parze.

Kiedy zaczynasz patrzeć na siebie przez ten pryzmat, wiele rzeczy staje się jaśniejszych. Możesz zobaczyć, że Twój pociąg seksualny bywa bardziej złożony niż Twoje dotychczasowe zachowania. Możesz też uznać, że nie chcesz przyjmować żadnej etykiety, bo w obecnym momencie życia wolisz skupić się na konkretnej relacji niż na nazwie. To także jest forma decyzji o własnej tożsamości.

Redakcja mypastellife.pl

Na mypastellife.pl z pasją dzielimy się wiedzą o domu, urodzie, modzie, diecie i zdrowiu. Naszym celem jest upraszczanie złożonych tematów i inspirowanie do lepszego życia każdego dnia. Razem z Wami odkrywamy, jak dbać o siebie i otoczenie!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?