Strona główna
Uroda
Tutaj jesteś
Jakie są najczęstsze błędy, które popełniamy podczas robienia makijażu?

Jakie są najczęstsze błędy, które popełniamy podczas robienia makijażu?

Masz wrażenie, że malujesz się „poprawnie”, a efekt na twarzy ciągle cię rozczarowuje? W tym tekście zobaczysz, jakie błędy w makijażu robi większość z nas. Dowiesz się też, jak prostymi zmianami sprawić, by make-up wyglądał świeżo, młodo i lekko.

Jakie błędy popełniamy przy przygotowaniu skóry do makijażu?

Dobry makijaż zaczyna się na etapie, którego wiele osób w ogóle nie kojarzy z kolorówką. Chodzi o oczyszczanie i nawilżanie skóry. Bez tego nawet najdroższy podkład będzie wyglądał ciężko, podkreśli suche skórki i szybko zacznie się zważać.

Skóra, która nie jest dobrze umyta, zachowuje na powierzchni sebum, pot i zanieczyszczenia. Podkład miesza się z nimi, wchodzi w pory i zmarszczki. Wygląda wtedy na gruby i „ciastkowy”, a po kilku godzinach zaczyna się świecić w strefie T, mimo że na początku była pudrowo matowa.

Brak prawidłowego oczyszczania

Wiele osób wciąż traktuje demakijaż jak szybkie przetarcie twarzy chusteczką. To prosty przepis na zapchane pory, nawracające niedoskonałości i problemy z trwałością makijażu. Zanieczyszczenia mieszają się z resztką wczorajszego kremu i dzisiejszym fluidem. Efekt? Cera wygląda na szarą i zmęczoną.

Dużo lepiej działa dwuetapowe oczyszczanie. Najpierw produkt do demakijażu (olejek, płyn micelarny, balsam), a dopiero później delikatny żel lub pianka. Twarz myj letnią wodą, a po osuszeniu nie trzyj jej ręcznikiem, tylko delikatnie dociskaj tkaninę do skóry. Taka rutyna pomaga utrzymać równowagę hydrolipidową i sprawia, że podkład rozprowadza się równiej.

Pomijanie toniku i kremu

Po umyciu twarz jest szczególnie podatna na odwodnienie. Gdy zostawisz ją „samą sobie”, skóra szybko traci wodę, zaczyna się napinać, a potem broni się zwiększoną produkcją sebum. W efekcie makijaż nie trzyma się, rozwarstwia się i szybciej się świeci.

Po oczyszczaniu warto sięgnąć po tonik lub hydrolat, który przywróci prawidłowe pH i lekko nawilży cerę. Potem nakłada się lekki krem dopasowany do rodzaju skóry. Cera sucha dobrze reaguje na kremy bardziej otulające, a tłusta woli formuły lekkie, żelowe. Nawilżona powierzchnia sprawia, że produkty kolorowe mniej wchodzą w pory i załamania.

Jakie są najczęstsze błędy z podkładem i korektorem?

Podkład i korektor to baza całego makijażu. Jeśli są źle dobrane albo nałożone w zbyt dużej ilości, widać to od razu. Twarz wygląda wtedy na zmęczoną, starszą niż w rzeczywistości lub wręcz „maskowo”.

Wiele problemów wynika z pośpiechu przy zakupach, testowania kolorów w złym miejscu na ciele oraz z mylenia roli korektora i podkładu. Jeden ma wyrównać koloryt, drugi rozjaśnić wybrane fragmenty, a nie zastępować siebie nawzajem.

Źle dobrany odcień podkładu

Najczęściej wybieramy podkład zbyt ciemny, bo chcemy dodać sobie opalenizny. Taki odcień odcina twarz od szyi, podkreśla zmarszczki, a cera wygląda na „brudną” i zmęczoną. Zbyt jasny kolor z kolei daje efekt chorej, kredowo bladej skóry.

Najlepszą metodą jest testowanie trzech zbliżonych odcieni na linii żuchwy i szyi, nie na nadgarstku. Nakładaj je obok siebie i sprawdź w dziennym świetle. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na typ cery. Do skóry suchej lepiej sprawdzi się podkład nawilżający, a do tłustej i mieszanej formuła matująca lub półmatowa, ale bez mocno wysuszających składników.

Zbyt ciężki korektor pod oczami

Próba przykrycia cieni grubą warstwą korektora często kończy się odwrotnym efektem. Produkt wchodzi w zmarszczki, podkreśla załamania, a skóra pod oczami wygląda na bardziej zmęczoną niż przed makijażem. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy wybierasz korektor za jasny lub o bardzo gęstej konsystencji.

Bezpieczną zasadą jest, żeby korektor był o jeden ton jaśniejszy niż podkład. Wystarcza niewielka ilość produktu, dokładnie wklepana. Mocno kryjące formuły wymagają jeszcze większej ostrożności. Przy cienkiej, suchej skórze warto sięgać po lekkie, nawilżające korektory, które optycznie rozświetlają, a nie tworzą suchej skorupki.

Nadmierna ilość produktu

Pokusa, by przykryć wszystko jedną grubą warstwą, jest duża. Niestety zbyt dużo podkładu i korektora zawsze postarza. Nawet młoda cera staje się wtedy płaska, pozbawiona naturalnych załamań światła, a drobne włoski i suche skórki stają się bardziej widoczne.

Dużo lepiej działa cienka warstwa podkładu na całej twarzy i punktowe dobudowanie korektora tylko tam, gdzie jest to potrzebne. Krycie można zwiększać stopniowo, dokładając małe ilości produktu i dokładnie je wklepując gąbeczką lub palcami.

Jakie błędy najczęściej popełniamy przy konturowaniu i rozświetlaniu?

Konturowanie i rozświetlanie mają za zadanie nadać twarzy wymiar. Gdy jednak przesadzimy z ilością lub sięgniemy po niepasujące odcienie, efekt staje się przerysowany. Zamiast subtelnej rzeźby pojawiają się ostre plamy koloru, a skóra wygląda na zmęczoną.

Wiele problemów wynika z wyboru zbyt pomarańczowego bronzera, rozświetlacza o widocznych drobinach i z nakładania ich w losowych miejscach, bez myślenia o kształcie twarzy. To sprawia, że uwydatniamy to, co chcielibyśmy ukryć.

Zbyt mocne konturowanie bronzerem

Bronzer ma imitować naturalny cień, a nie pomarańczową smugę na policzku. Gdy kolor jest za ciepły lub za ciemny, rysy twarzy stają się twarde, a całość sprawia wrażenie zabrudzonej. Często widać też ostrą granicę między policzkiem a szyją.

Dobrym rozwiązaniem są bronzery w neutralnych lub lekko chłodnych tonach, szczególnie przy jasnej karnacji. Najwięcej produktu nakłada się przy uchu, a potem rozciera w kierunku ust, stopniowo zmniejszając intensywność. Delikatne muśnięcia przy linii włosów, na skroniach i żuchwie wystarczają, żeby twarz optycznie wysmuklić.

Za dużo rozświetlacza w złych miejscach

Moda na efekt „glow” sprawia, że łatwo przesadzić. Rozświetlacz w zbyt dużej ilości podkreśla rozszerzone pory, grudki i nierówności skóry. Na przetłuszczającej się cerze efekt bywa taki, jakby skóra była spocona, a nie zdrowo rozpromieniona.

Bezpiecznym wyborem są formuły drobno zmielone, bez dużych brokatowych cząstek. Wystarczy nałożyć odrobinę produktu na szczyty kości policzkowych, łuk kupidyna i delikatnie w wewnętrzny kącik oka. Osoby z wyraźnymi niedoskonałościami mogą postawić na bardzo subtelne rozświetlacze lub rozświetlające podkłady, a punktowo używać minimalnej ilości produktu.

Niewłaściwe pudrowanie twarzy

Puder utrwala makijaż i pomaga kontrolować świecenie się skóry. W nadmiarze działa odwrotnie do oczekiwań. Podkreśla zmarszczki, wysusza cerę, a fluid zaczyna wyglądać jak gruba warstwa proszku. Cienka, dojrzała skóra reaguje na to szczególnie źle.

Warto sięgać po lekkie pudry sypkie, szczególnie pod oczy i na okolice, gdzie zmarszczki są widoczne. Przy cerze suchej dobrym rozwiązaniem są produkty o satynowym lub rozświetlającym wykończeniu. Puder lepiej nakładać punktowo, na strefę T i miejsca, gdzie makijaż najszybciej się ściera, a nie na całą twarz grubą warstwą.

Jakie błędy popełniamy przy makijażu oczu i brwi?

Oczy i brwi najsilniej przyciągają uwagę. To tam najszybciej widać zarówno udany makijaż, jak i wszystkie potknięcia. Zbyt ciężkie kreski, posklejane rzęsy czy bardzo ciemne brwi potrafią całkowicie zdominować twarz i dodać jej lat.

Problem często zaczyna się już przy pielęgnacji. Źle nałożony krem pod oczy zbiera się w załamaniach, wpływa na trwałość korektora i cieni, a czasem powoduje obrzęki. Na to nakładamy kolejne warstwy kolorówki i całość szybko przestaje wyglądać świeżo.

Błędy przy nakładaniu kremu pod oczy

Skóra wokół oczu ma zaledwie 0,5 mm grubości. Jest cienka, prawie pozbawiona gruczołów łojowych i bardzo podatna na uszkodzenia. Zbyt intensywne wcieranie, masaż pod prąd czy aplikacja kremu zbyt blisko linii rzęs powodują obrzęki, podrażnienia i przyspieszone starzenie.

Kosmetolodzy podkreślają, że krem pod oczy najlepiej nakładać w ilości wielkości ziarnka ryżu na obie okolice. Produkt wklepuje się delikatnie opuszką palca serdecznego, zachowując około 1 mm odstępu od linii rzęs. Ta technika pomaga uniknąć nadmiernego obciążenia powieki i sprawia, że korektor lepiej się układa.

Posklejane rzęsy i źle przyklejone sztuczne

Chęć uzyskania efektu gęstych rzęs często kończy się nałożeniem zbyt wielu warstw tuszu. Rzęsy zaczynają się sklejać, tworzą się grudki, które później się kruszą. Oko wygląda ciężko, a w kącikach pojawiają się ciemne osady z wyschniętej maskary.

Lepszy rezultat daje dokładne odsączenie szczoteczki z nadmiaru produktu i nałożenie tuszu zygzakowatym ruchem od nasady po końce. Jeśli chcesz dołożyć kolejną warstwę, rób to od razu, zanim poprzednia całkowicie wyschnie. Przy sztucznych rzęsach bezpieczniej jest wybierać krótsze, lżejsze modele, które łatwiej przykleić wzdłuż naturalnej linii rzęs. Zbyt długie kępki potrafią zniekształcić kształt oka i optycznie je „ciągnąć” w dół.

Pofalowana kreska i osypujące się cienie

Równa kreska wymaga chwili cierpliwości. Gdy rysujesz ją jednym, grubym ruchem na zamkniętym oku, łatwo o falowanie lub efekt smutnego, opadającego kącika. Zbyt mokry eyeliner bez utrwalenia cieniem potrafi odbijać się na górnej powiece.

Dobrym trikiem jest szkicowanie kreski krótkimi odcinkami na lekko uchylonym oku i dopiero potem delikatne ich połączenie. Na koniec warto utrwalić linię cieniem w tym samym kolorze, nanosząc go skośnym pędzelkiem. Przy cieniach, które lubią się osypywać, sprawdza się tzw. „metoda odwrócona” – najpierw zrobienie makijażu oczu z użyciem bazy pod cienie, a dopiero potem nałożenie podkładu.

Zbyt ciemne i przerysowane brwi

Modne, mocno zaznaczone brwi wciąż kuszą. Problem w tym, że zbyt ciemny odcień lub sztywno wyrysowany kształt przytłaczają twarz. Brwi stają się pierwszą rzeczą, którą widać, a oczy i usta znikają na drugim planie.

Naturalne brwi mają delikatny gradient – w wewnętrznej części są jaśniejsze i rzadsze, a ciemniejsze dopiero w środkowej części i na końcu łuku. Taki efekt łatwo odtworzyć, używając dwóch odcieni produktu lub jednego, nakładanego bardzo oszczędnie przy nasadzie. Dobrze działa też technika, w której najpierw podkreślasz dolną linię brwi, później wypełniasz ubytki, a dopiero na końcu delikatnie rozczesujesz włoski grzebykiem.

Jakie inne błędy sprawiają, że makijaż wygląda gorzej?

Poza kolorem i techniką nakładania ważna jest też higiena i dopasowanie makijażu do sytuacji. Nawet perfekcyjnie dobrany odcień podkładu nie uratuje efektu, jeśli gąbka nie była myta od tygodni, a pędzle roznoszą po twarzy bakterie i resztki starych kosmetyków.

Na końcowy wygląd ogromny wpływ ma też styl makijażu. Bardzo ciężki make-up, mocne konturowanie, intensywne cienie i ciemne usta jednocześnie potrafią dodać kilka lat i sprawić, że twarz wygląda na zmęczoną już o poranku.

Brak higieny akcesoriów

Pędzle, gąbki i szczoteczki mają bezpośredni kontakt ze skórą. Zbierają sebum, pot, bakterie i resztki produktów. Gdy używasz ich wiele dni bez mycia, przenosisz to wszystko na świeżo oczyszczoną twarz. To częsta przyczyna drobnych krostek, stanów zapalnych i problemów z równym rozprowadzeniem kosmetyków.

Gąbki do makijażu warto myć po każdym użyciu, a pędzle – przynajmniej raz w tygodniu, w zależności od częstotliwości malowania się. Do czyszczenia użyj delikatnego szamponu lub żelu, dokładnie wypłucz i pozostaw do wyschnięcia w przewiewnym miejscu. Czyste narzędzia sprawiają, że podkład i cienie rozkładają się równiej, a makijaż wygląda lżej.

Kupowanie i używanie kosmetyków w pośpiechu

Zakupy „na szybko” przed ważnym wyjściem kończą się często fluidem w złym odcieniu, za ciężkim pudrem lub tuszem, który skleja rzęsy. W drogerii światło bywa inne niż dzienne, a my nie mamy czasu spokojnie obejrzeć efektu na twarzy. Później w domu okazuje się, że wybrany kosmetyk kompletnie nie pasuje.

Warto pytać o testery i zabierać je do domu, żeby sprawdzić, jak produkt zachowuje się po kilku godzinach. Czy się utlenia i ciemnieje, czy przesusza skórę, czy zbiera się w zmarszczkach. Taka próba oszczędza zarówno pieniądze, jak i nerwy, bo łatwiej uniknąć wrażenia „maski” albo pomarańczowej cery.

Przyglądając się tym błędom, można zauważyć jeden wspólny mianownik: mniej znaczy więcej. Lżejsze formuły, cieńsze warstwy i spokojniejsza ręka często robią więcej dla urody niż najbardziej skomplikowane techniki konturowania.

Redakcja mypastellife.pl

Na mypastellife.pl z pasją dzielimy się wiedzą o domu, urodzie, modzie, diecie i zdrowiu. Naszym celem jest upraszczanie złożonych tematów i inspirowanie do lepszego życia każdego dnia. Razem z Wami odkrywamy, jak dbać o siebie i otoczenie!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?